Mama pałętała się po kuchni od 6:00 rano. Obudził mnie trzARks tłuczonego szkła i krzyk mamy : "- Cholipcia! "
Próbowałam jeszcze zasnąć ale mama nie dawała mi tego możliwości. Trzasnęła szafa po mojej prababci. Do mojej sypialni weszła królowa w długiej królewskiej sukni.
- Wstawaj! Dzisiaj przychodzi do nas sama królowa Kierka. Zachowuj się tylko, dobrze?
- Już dawno nie śpię. Powiedz Angie żeby mi wyprasowała tą niebieską wielką suknię z bufiastymi rękawami.Klinie rozkaż wypolerować tiarę i napastować buty na korkach z kokardką. Oki-doki?
-Jasne córeczko! - Uśmiechnęła się mama. Była dumna z moich chęci do pracy.
Wyglądałam idealnie!
Po pudrowaniu, kremowaniu, czesaniu, zakładaniu gorsetu, praniu brudnych rękawiczek,malowaniu, próbie chóru, klarnecie, skrzypcach, perkusji, balecie, i po tańcu towarzyskim,mijając kuchnię poczułam zapach zupy.
Zapach niby jakaś piękna dłoń pociągnęła mnie do kuchni.
Nie dość ze zjadłam pół garnka, zauważyłam że jest trochę za słodka.
Dodałam szczyptę pieprzu- nadal za słodka
Większą szczyptę- nadal za słodka. Garść- też za słodka! Dopiero gdy wsypałam całą zawartość królewskiej pieprzniczki, a zupeczka stała się zupełnie czarna, poczułam że jest idealna! Uwielbiam ostre rzeczy!
Wybiegłam z kuchni dopiero gdy usłyszałam dzwonek do drzwi.
Weszła księżniczka Konstancja i sama królowa Kierka.
-Witaj królowo! - Ukłoniła się nisko mama. Dała mi znak bym zrobiła to samo.
- Witaj ekselencjo! -I też ukłoniłam się tak nisko że pękł mi szewek w sukience. Zawstydziłam się.
Księżniczka Konstancja ( nienawidzę tej zarozumiałej zołzy! ) zaśmiała się głupio.
-Witajcie serdecznie! Dziękuję za gościnę. Idź zmienić sukienkę księżniczko. Nie wypada siedzieć przy gościach w rozdartej. - Pyszniła się królowa Kiera. Słynęła ze swojego pysznego "nie wypada" i akcentu "uuuu"
Mama i Kiera gadały , a ja przebierałam się w różową suknię gdy nagle.....
- No heloł! - Zaśmiała się córka królowej Kiery.
-Konstancja! Nikt Cię tu nie zapraszał!- Bąknęłam.
-Mówi się witaj ekselencjo! Zwłaszcza do mnie. O! - Zauważyła moją lalkę-opałkę.- Jaka piękna drewniana lalka. W stylu księżniczki. Zaprawdę powiadam Ci! Szkoda by było...- Otworzyła okno.-Gdyby ktoś ją wyrzucił....
-No nie!
Wtedy weszła moja mama i powiedziała że mamy siadać do stołu.
Zjedliśmy tort.
-Naprawdę znakomity! Poproszę zupkę. - Pstryknęła palcami i pojawił się kelner z... moją czarną zupą...
- Co to jest?
-Zupka Warzywna. Robiła ją nasz nowa kucharka Messia. Messio! Zapraszam do jadalni!
-Jestem- Powiedziała messia i nalała zupy do złotych talerzy.
Królowa Kiera i Konstancja wpadły w szał.
- Wody! -Piszczały. Wypiły po dzbanie płynu i wyszły zdyszane przed dom.
-Dziękujemy za gościnę! Do widzenia!- Wydyszały i pojechały złotą limuzyną.
-Messia! Zwalniam Cię! Ta zupa była ochydna!
- Ależ królowo... Zupa była żółta i słodka.
-A jednak dla Kiery za ostra. Wyjdź, masakryczna kucharka....
-Nie mama. Masakryczna jestem ja. Ja zepsułam zupę. Nie zwalniaj Messi....
Wszystko dobrze. Naprawdę! Oprócz tego (o zgrozo!) że mam karę na telewizję i straciłam moją ulubioną sukienkę.
Jednak z jednego jestem zadowolona. Wsypałam trociny do Konstancinej kieszeni w płaszczu. W tej kieszeni znajdowały się cukierki mleczne księżniczki.
Jej reakcja....Będzie niesamowita!!!!
(Konstancja w mojej wyobraźni)
Każda z nas chciała kiedyś zostać księżniczką lecz ta księżniczka chce być taka jak my. Bycie członkiem królewskiej rodziny też czasem jest uciążliwe: gorsety, poprawna wymowa, odpowiedni ubiór i masa rzeczy dodatkowych np. klarnet czy lekcja rysunków. Ta księżniczka jest zabawna i uwielbia kawały. Stara się przystosować do innych normalnych poddanych i być po prostu NORMALNA. Przeczytaj historię małej królewny. Być może dzięki jej kawałom pojawi się uśmiech na Twojej twarzy?

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz