Siedziałam przy stole z babcią, królową Anastazją. Jadłyśmy obiad.
Moja babunia jest już siwa, ma loki, szaro-zielone oczy, maluje się tak jakby miała naprawdę szpetną twarz i do tego uwielbia starodawne obciachowe ubrania.
Babcia prosto siedziała i płytko oddychała. Wpatrywałam się w nią jak w obrazek.
-Księżniczko, jedz proszę szybciej! - Prosiła babcia wiedząc że zaraz mam lekcję dobrego traktowania poddanych. W tych czasach królowa i księżniczka mało znaczą, ale jednak jesteśmy znani w całym kraju.
Sapiąc, jadłam jak szalona. Nie mogłam przestać głęboko oddychać, ponieważ przed obiadem miałam lekcję kształtowania królewskiej sylwetki.
Gdy uporałam się z obiadkiem, babcia zaprowadziła mnie na pałacowy wielki balkon, zdobiony złotem. Była królowa opowiadała mi jak jej mama witała swoich poddanych. Wiwatowali i krzyczeli na widok królowej 20 wieku.
Po krótkiej opowieści nagle zacisnęła mi gorset i kazała pomachać ręką do dzieci i powiedzieć im coś mądrego.
- Ruch to zdrowie! - Zaczęłam- Więc...łapcie piłeczki i bawcie się! Łiiiiiiiiiiii!
Królowa Anastazja wyrwała mi mikrofon i uderzyła mnie w plecy tak mocno, że przestałam oddychać.
- To nie było ani mądre, ani królewskie! Miałam na myśli wpłacanie pieniędzy na rzecz królestwa, cytat z Adama Mickiewicza, Szymborskiej....
Wyrwałam się babci z uścisku, podniosłam suknię i pobiegłam do pokoju.
Zauważyłam że goni mnie, jeszcze z farbami w rękach, więc zdjęłam lakierowane butki i pobiegłam jeszcze szybciej.
Zamknęłam się w pokoju.
-Wnusiu! Ubierz butki i do sali plastycznej!
-Nie! Nie założę tych starych kapci!
-To nie kapcie! I nie stare!
- O! Rzeczywiście! Nie takie stare jak ty! Wyjdę ale coś mi obiecasz.....
-Co?
-SPACER!
Babcia oniemiała ale zgodziła się.
Ubrałam dresy i bluzę adidasa.
Kupiłam babci jeansową kurtkę, wdzianko różowe i kilka innych rzeczy.
Na koniec poszłam z nią do fryzjera i ufarbował babcine włosy na brąz i zciął na półdługie.
Uprosiłam by poszła ze mną do Mc'Donalda .
- 2 hamburgery z jajcem i mięchem z krówska, fryty maczane w oleju, ogromny placek czekoladowy na wynos!
- Czy nie uważasz że te dania są niezdrowe?
- nie! wcinaj! - i wcisnęłam babci frytki.
Po przyjściu do domu byłam z siebie zadowolona!
Zemściłam się za duszenie gorsetem, zmuszaniem do mówienia samych mądrych rzeczy.
Plus uniknęłam zajęć z klarnetu.
W jaki sposób się zemściłam?
Wyciągnęłam babcię na frytki.
Dała mi spokój siedząc w toalecie przez godzinę!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz